Image default

Lipa. Wspomnienia, refleksje, podróże (6)

Chyba się w końcu zaczął sezon grzybowy, a może już trwa? W związku z tym postanowiłem pokazać kilkanaście zdjęć różnych grzybów.

Jak tylko sprowadziliśmy się do Lipy w drugiej połowie lat 60. las stał się naszą główną atrakcją. Tam, gdzie wcześniej mieszkaliśmy, do lasu nikt nie chodził, a w ogóle to byłem jeszcze zbyt mały na leśne wyprawy. W Lipie las odegrał bardzo wielką rolę w moim życiu. Tu ojciec zapoznawał nas z lasem. Na początku budził we mnie mieszane uczucia. Gęste zagajniki, wysokie młodniki i wielki ogromny las. To były czasy, gdy w lesie cały czas śpiewały ptaki i buszowały dzikie zwierzęta. Nie to co w czasach obecnych, gdzie potrafię jechać kilometrami po lesie i nie słychać śpiewu ptaków. To smutne.

Pamiętam, że kilka lat temu wjechałem rowerem do lasu i po pokonaniu kilku kilometrów poczułem coś dziwnego. Jechałem i zastanawiałem się co jest nie tak z tym lasem. Czułem jakiś niepokój. Las był jakiś dziwny, a ja nie wiedziałem dlaczego. Były grzyby i zatrzymywałem się, żeby je zbierać. Dopiero po kilku minutach pobytu w lesie nadeszło olśnienie. Jest zupełnie cicho. Nie słyszę żadnego ptaka. Po prostu martwa cisza. Zaczynałem poruszać się delikatnie, tak żeby czasem nie spłoszyć żadnego ptaszka. Niestety nie pomagało. Pierwszy raz w życiu przydarzyło mi się coś takiego. Doszło do mnie, jak my ludzie mogliśmy do czegoś takiego doprowadzić. Zdegradowaliśmy przyrodę, to przykre. Od tamtej pory zawsze, kiedy docieram do lasu nasłuchuję odgłosów. Czekam na pierwszy odgłos wydany choćby przez małego ptaszynę. Oprócz ptactwa wypatruję zwierzyny, ale z tym zawsze różnie bywa, a szczególnie w dzień. To potrafię zrozumieć.

Las to też bogactwo leśnego runa. Jagody, borówki, jeżyny i grzyby. Obecnie do Lipy najczęściej wpadam w lipcu lub sierpniu, więc na jagody już nie liczę, ale na grzyby zawsze. Tu w najpiękniejszych Lipskich lasach ojciec nauczył mnie zbierać grzyby. Dokładnie zapoznał mnie, które grzyby są jadalne, a które nie. Jak je rozróżnić. Wpoił też żelazną zasadę: “Nigdy nie bierz grzyba, którego nie jesteś pewien”. W ten sposób bezpiecznie mogę zjadać to co z lasu przyniosłem. Lipskie lasy zawsze słynęły z prawdziwków. Pamiętam, jak zaczynał się sezon, to zjeżdżały się hordy ludzi z okolic. Las był czasem przepełniony grzybiarzami. Nikt nie wracał z pustym koszem.

Najbardziej lubiłem chodzić na grzyby rankiem, ale czasem zdarzało się, że najpierw trzeba było wykonać obowiązki domowe, a potem na grzybki. Mieliśmy swoje ulubione i tajne miejsca, gdzie w sezonie zawsze były grzyby. Czasem w 30 minut potrafiłem nazbierać 120 prawdziwków. Już te czasy nie wrócą.

Do dziś uwielbiać zbierać grzyby i jak tylko jestem w Lipie idę do lasu. Obojętnie, ile znajdę, ale idę, bo kocham ten las. Samo chodzenie lub jeżdżenie rowerem po lesie przenosi mnie w czasie. Wspominam dzieciństwo i staram się rozpoznać teren, który po ponad 40 latach bardzo się zmienił. Na szczęście pamięć nie zawodzi i doskonale poruszam się po leśnych drogach i ścieżkach.

Poniższe zdjęcia zostały wykonane w trakcie opisanych wędrówek. Nie podaję nazw grzybów. Te jadalne i popularne z pewnością rozpoznacie, a te pozostałem musicie wygooglować.

Zapraszam do galerii zdjęć mojego autorstwa.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wspaniałych wrażeń wędrując po Lipskich i Janowskich lasach. Niech te zdjęcia zachęcą Was do leśnych spacerów.

Related posts

Leave a Comment